Wysłany: 23 Lipiec 2010, 22:24 Sposoby na przemycenie tabletek.
Ostatnio kupiłam mojej Kukolinie witaminki w postaci tabletek. Naiwna ja.. myślałam, że skoro są kolorowe i małe jakimś cudem uda mi się ją przekonać do konsumpcji zabawą - rzucałam tabletkę ona za nią goniła ale szybko się zorientowała, że to nic smacznego i nosem ostentacyjnie pokręciła. Kolejna próba polegała na rozdrobnieniu tabletki i dodaniu jej do mokrego, niestety po chwilę obecną wszystko stoi w miseczce nietknięte a kot obrażony śpi. Może macie jakieś sprawdzone sposoby ma przemycenie do kocich brzuszków takowych specyfików, będę wdzięczna za podpowiedzi bo jakoś inwencji mi już brakuje..
ja jak miałam podać kotkowi tabletke na odrobaczanie to też nie chciał jeść. Więc ją pokruszyłam i wymieszałam z masłem. Potem posmarowałam mu łapkę a, że kotek nie lubu mieć tam niczego zaraz to zlizał Taki miałam sposób
Dołączyła: 10 Lip 2009 Posty: 454 Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 24 Lipiec 2010, 10:27
Tak jak pisze Kesja: witaminki (skoro mają być często przyjmowane) kot musi polubić.
Gorzej z lekami. Ja ostatnio kupiłam u weta taką strzykawkę do podawania tabletek i kot nawet się nie zorientował, że połknął tabletkę
A wcześniej kruszyłam je, mieszałam z wodą i strzykawką do pyszczka podawałam.
Ja mam witaminy Beaphara "Top 10"- koty się dadzą za nie pokroić, poza witaminami i minerałami zawierają też taurynę. Zmień witaminy, bo podawanie ich na siłę codziennie jest kiepskim pomysłem- chyba, że chcesz, żeby się kot obraził na amen
Mieszanie czegoś, czego kot nie chce zjeść, z przysmakami, masełkiem, śmietanką, w przypadku moich wybredniaków w ogóle się nie sprawdza. Wyczują na kilometr i zmarnuje się i tabletka i delikates.
Do podawania lekow i do odrobaczania warto zakupić tą "strzykawkę" o której pisze Martha [ja na to mówię "długopis" ] Pozwala umieścić tabetkę w gardle, masowaniem pomaga się kotu ją przelknąć, a że jest to miejsce poza zasięgiem języka, to nie ma opcji na plucie
Tak jak pisze Kesja: witaminki (skoro mają być często przyjmowane) kot musi polubić.
Nie musi Kot nie wie, czy łyka lek, czy witaminę. To dla naszej wygody lepiej, jeśli lubi, bo odpada problem z podawaniem.
Jak się kociaka przyuczy do podawania czegokolwiek, nie ma potem problemu z podawaniem tabletek. Tyle, że nawet przyuczony kociak, jeśli trafi do kogoś, dla kogo jest pierwszym kotem, i może zawojować swoich nowych właścicieli, szybko załapuje, że można postarszyć i się postawić, i cała nauka idzie wtedy w las.
Ja swoich przyuczam, żeby podtrzymywli to, co ja wypracowałam, pokazję, jak podaję tabletki kociakom, i mówię, żeby podawać w ten sposób, jeśli nie jakąś drobną witaminę, to nawet chrupkę. Fakt, że niewielu to kultwuje, ale to już zadanie tych Nowych. Żeby kot był przyzwyczajony, że właściciel casami wkłada paluchy do pyszczydła, z różnych względów, i że trzeba to z większą lub mniejszą godnością znieść Biedni tylko właściciele początkowych miotów, kiedy sama byłam zielona
..czyli kot jest w stanie polubić witaminki. Bo ja sobie myślałam, że zjedzenie takiej tabletki to nigdy nie będzie przyjemność i trzeba kociaka przekupić/przymusić! a powiedzcie mi jeszcze jedna rzecz, skoro już odnalazłyście to co Wasze koty lubią to podajecie im takie tabletki w całości i one chętnie sobie je chrupią czy kruszycie i dodajecie do jedzenia czy w ogóle zakupiłyście witaminy w innej postaci, np. jako pastę?
ja raz miałam takie witaminki ktore kruszylam dodawalam do papu i nawet nie wiedział co je, choc obawiałam się że nietknie jedzenia, natomiast na odrobaczenie to dawniej mordowalam sie probując aby ją połknął, teraz krusze, troche wody, strzykawka i do pysia i po bólu
Niestety, moja Kuka nie była nauczona tolerancji wobec takiej ingerencji w jej codzienność i teraz w mojej gestii pozostaje znaleźć sposób by troszkę chociaż witaminek jej przemycić.
Na opakowaniu (GIMPET - baby tabs) napisane jest, że dzienna dawka to około 8 tabletek, więc nawet jakbym miała jej podać połowę tego to trochę otwierania pyszczka na siłę jest, a jestem przekonana, że poszłabym za to do kociego piekła.. dziś podejmę jeszcze jedną próbę i jak znów skończy się na kręceniu nosem poszukam czegoś innego.
Wiek: 33 Dołączyła: 31 Maj 2010 Posty: 51 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 24 Lipiec 2010, 13:45
Dla moich tygrysów tabletki witaminowe im bardziej śmierdzą tym smaczniejsze Ptychu kocha witaminy Gimpeta o smaku rybnym - zapach może powalić każdego, ale tak jak Ptychu to i Iduś i Bodzia uważają, że pachną smakowicie.
Poza tym podaje Bezopeta i Vitapeta - wyciskam z tubki do paszczy i musza zjeść No chyba, że któreś kocha oblizywać tubke jak np. Didi. Kiedyś ogryzła mi tube z pastą do zębów, bo myślała, że to witaminki
_________________ Pozdrawiamy
Mada i BRIgada z CHAKRAMowa ;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach